piątek, 26 czerwca 2009

*

Pierwsze wspomnienie muzyczne dzieciństwa: moje oczy wlepione w telewizor, a w nim teledysk "Beat It". Mialam wtedy 6 lat i od tamtego czasu Michael Jackson towarzyszył mi non-stop. Rodzice sprzeciwili się mojemu wyjazdowi na koncert do Warszawy w 1996 roku i nigdy nie udało mi się go obejrzeć na żywo.

I już nigdy mi się nie uda.

Otwieram moje pudełko ze wspomnieniami.

Boli mnie głowa.

Cisza.



sobota, 21 marca 2009

Czekanie...

I

Wczoraj przypomniało mi się jak bardzo lubiłam kiedyś tę piosenkę:



Jest w niej lekkość, ale jednocześnie tęsknota. Dziwna tęsknota za przyszłością. Oczekiwanie. Wokalista śpiewa "Maybe tomorrow, I'll find my way home", ale nie ma tu na myśli dosłownego "domu", ale dom - miejsce dla siebie, przestrzeń, w której będzie czuł się w pełni sobą. Ja też czekam.

II
Czeka kobieta z obrazów Edwarda Hoppera.

Morning in the city


Morning in Cape Code

Summertime

New York Movie

O obrazach Hoppera pisano, że pełne są pustki, melancholii i samotności (o ile pustka może być czymkolwiek wypełniona). Dla mnie przede wszystkim - pełne są oczekiwania i ciszy.
Kobiety przedstawione na obrazach (które, nota bene, wzorowane były na żonie Hoppera, Jo, również artystce-malarce) myślą o czymś intensywnie, intensywnie w coś się wpatrują (a my tak bardzo chcielibyśmy to zobaczyć), ale przede wszystkim - czekają. Na co? Na kogo?

III
To-morrow we move in the gaps and heights
On changing floors of unlevel seas

(Waiting, Carl Sandburg)

Ja też czekam.
(...)
I am waiting
to get some intimations
of immortality
by recollecting my early childhood
and I am waiting
for the green mornings to come again
for some strains of unpremeditated art
to shake my typewriter
and I am waiting to write
the great indelible poem
and I am waiting
for the last long rapture
and I am perpetually waiting
for the fleeting lovers on the Grecian Urn
to catch each other at last
and embrace
and I am awaiting
perpetually and forever
a renaissance of wonder


(Lawrence Ferlinghetti)
Czekam i ciągle czytam ten wiersz, zachwycając się wers za wersem, upewniając się, że czekam na to samo, co piszący powyższe słowa...

*
By dowiedzieć sięczegoś więcej o twórczości Hoppera polecam tę stronę.






poniedziałek, 23 lutego 2009

Zwierzęta

Parę rzeczy wywołało mój uśmiech w ubiegłą sobotę.
Na przykład to zdjęcie:



I to zdjęcie:




Do soboty byłam przekonana o tym, że tylko ja uważam psy w samochodach za jeszcze bardziej urocze niż psy na trawniku czy na kanapie, ale odkryłam tę stronę: http://www.dogsincars.co.uk/ (oba zdjęcia pochodzą właśnie z niej).

Mój uśmiech wywołał także ten film, na który trafiłam dzięki postowi na jednym z moich ulubionych blogów:



Uśmiechu nie wywołał natomiast ten filmik (niestety nie mogę go dołączyć do tego posta): http://www.youtube.com/watch?v=joGd-pQAXsQ. Wszyscy kochamy zwierzęta, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, że w dalszym ciągu dokonuje się testów na nich tylko po to, byśmy dobrze wyglądali (a może powinnam raczej napisać: wyglądały?). Tak jak i Jasmin przejrzałam moją niewielką "kolekcję" kosmetyków i innych produktów (tzw. skincare). Nigdy więcej ulubionych błyszczyków i lakierów firmy Rimmel, ale także mydła Dove, szamponów Palmolive, cleanserów Neutrogeny! Również Wam radzę zrobić drobne "badania rynkowe" i świadomie wybierać produkty, których wyrób nie był przepłacony zdrowiem albo życiem kotów, królików, szczurów, itd.

Krótki tekst wprowadzający:
http://www.peta.org/actioncenter/testing.asp


Lista firm, które testują i nie testują na zwierzętach:
http://search.caringconsumer.com/search.aspx

środa, 18 lutego 2009

Taniec

Wybaczcie, nie jestem zbyt konsekwentna. W głowie rodzi mi się (a może powinnam raczej napisać: dojrzewa) kilka postów. Ale nie śpię dobrze, zmęczona i rozdrażniona, co nie pomaga w procesie kreacyjnym (czegokolwiek). Sen mam niespokojny, ale codziennie budzę się z piosenkami w głowie. Dziś:



Rozdrażniona, ale zachwycona tym:


Ten przypadkowo znaleziony klip na youtubie przypomniał mi jak bardzo kiedyś lubiłam tańczyć. Nie byłam najlepszą tancerką na zajęciach z rytmiki w liceum, ale to wcale nie przeszkadzało mi w tańcu. Tuż po ostatniej wizycie w gymie na tablicy ogłoszeń znalazłam informację o tap dance. Zapisałam pospiesznie numer na pudełku po tabletkach na ból głowy i postanowiłam przynajmniej tam zadzwonić, bo uczęszczanie na tego typu zajęcia na pewno znacznie poprawiłoby mi humor i sprawność fizyczną, dałoby mi też poczucie celu. Zwykłe bezmyślne jeżdżenie na rowerku w gymie wcale mi tego nie zapewnia. Co innego:



Albo:




Tak, Gene Kelly był moim ulubionym aktorem czasów późnej podstawówki i liceum.






Tańczył lekko, a zarazem w sposób znacznie bardziej męski niż Fred Astaire.
Chyba muszę na nowo powrócić do filmów, w których występował.

A tymczasem wiersz, na który trafiłam dzisiaj, który pozornie nie wiąże się z tym, co powyżej:

now what were motionless move(exists no

miracle mightier than this:to feel)
poor worlds must merely do,which then are done;
and whose last doing shall not quite undo
such first amazement as a leaf-here's one

more than each creature new(except your fear
to whom i give this little parasol,
so she may above people walk in the air
with almost breathing me)-look up:and we'll

(for what were less than dead)dance,i and you;
high(are become more than alive)above
anybody and fate and even Our
whisper it Selves but don't look down and to

-morrow and yesterday and everything except love

ee cummings

xxx

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Nowy Rok

Nowy Rok rozpoczęty. W salonie wciąż choinka, tak jakbym nie chciała wypuścić z domu Świąt (które nigdy tak naprawdę w tym roku nie przyszły?), ale ja jednak chcę wyplenić, wygonić starą siebie z siebie. Chciałam już od dawna. Mimo że pełna miłości, zadowolona z (pompatycznie mówiąc) "dóbr doczesnych", czuję się na zakręcie. Tak, tak jak w tej piosence napisanej przez Agnieszkę Osiecką, ale trochę mniej dramatycznie.

"On the bend"
by
Agnieszka Osiecka


Are you OK, sir?
Oh, that's great.
I can see - your bright eyes, even steps -
like marching.

And I am , sir, on the bend
My right is your left.
You can see chair, bench, table,
And I - tree torn apart.

Because I am on the bend, sir.
My sky is askew.
You divide every winter, every dawn in two.
You love your wife.

Time to go, my cigarette is putting out.
It will be morning soon.
She is waiting, she'll not fall asleep,
and the workers will get up.

I am, sir, on the bend.
Lights of possibilities are flickering.
You're saying: stop it, pause, deadlock
and you do not envy me.

Let's go, my cigarette is putting out.
It will be morning soon.
She is waiting, she'll not fall asleep,
and the workers will get up.

I am, sir, on the bend.
If I wanted, I would settle down.
I can see puppy, puck, table.
I only need to be nice.

Sir, you were on the bend at some point.
Sir, now you notice those realities.
You work like a horse.
And my life is swaying like a wash tub.

Time to go, chaffinch is singing.
Sir, it will be morning soon.
Go home, rub eyes, wash teeth
before the workers get up.

(my translation)

Puck - in English mythology an evil and mischevious spirit; goblin (to learn more go here);

The whole text is not easy to translate. Despite its conversational style, licentia poetica just flows through the verses. I might refer to my analysis and interpretation in my next post.

If you want to listen poems by Agnieszka Osiecka in Polish, but also in English, go here (2 mp3s to download).

Skoro uderzam już w ten dramatyczny ton - kilka portretów osób, których twarze i ciała zdają się ilustrować ich duchowe cierpienia (haha).
Mimo tanczenej oprawy, żwawej muzyki, "Wielka dama tańczy sama" Anny Jantar jest niezwykle smutna, a więc i ona doskonale wpisuje sięw nastrój dzisiejszego tekstu. Szkoda, że jakość klipu jest tak kiepska.



Mam wiele postanowień na ten rok, oprócz nowej, spełniającej moje oczekiwania pracy, ćwiczenia umysłu (ogólnie mówiąc), wyprostowania mojego zakrętu, chcę również częściej publikować moje posty.

Dobrego roku wszystkim Wam.

***

środa, 24 grudnia 2008

Święta...

Pieczenie ciasteczek, ubieranie choinki, słuchanie ukochanych kolęd śpiewanych przez Irenę Santor i Jerzego Połomskiego, coroczne tradycje, mniejsze i większe, nie potrafią wzbudzić we mnie świątecznego nastroju. Mam wrażenie, że zapominam, co to są Święta.

Jednak wiem na pewno, że jutro to się odmieni.
Zawsze tak jest.



Cudnych Świąt!
x

sobota, 29 listopada 2008

Translator and chat box.

Dear Friends,
just to let you know that I have added a translator gadget at the bottom of the page
so that you could really read my blog:) This translator is probably the best out of what I have seen and checked, but still far from perfection.

I have also added a chat box (bottom right) as suggested by the lovely Karen (Soul Anchor, BLC), one of my Poly-pals:)

Take a look and listen what Karin (dutchconnection) sent me a link to. Before listening - remember to pause the birds or other songs from my mixpod box.

This video fits my recent posts quite well.



Sending you good vibrations and lots of love,
Agnieszka