niedziela, 25 kwietnia 2010

Księżniczka Angina

Długo już nie byłam tak podekscytowana książką.

"Księżniczka Angina" Rolanda Topora to świetna i szalona ucieczka od solidnej, porządnie napisanej prozy, jaką ostatnio czytuję; takiej prozy z początkiem, rozwinięciem i końcem, tradycyjnie zarysowanymi bohaterami i konkretnym realistycznym miejscem akcji.



To ucieczka na słoniu niosącym Skarb, tytułową księżniczkę, jej kanclerza, który marzy o karierze piosenkarza i kilku innych przypadkowych, i zazwyczaj nie bardzo chcianych gości (na przykład sardynkach - podwładnych strasznej Gużyny). A jazda jest szalona!

Książka jest szalona pod kątem językowym. Topor tworzy na przykład nowe słowa: "wizjografia", "chichozofia", "poematyka" - wszystkie one dotyczą przedmiotów, których uczyła się księżniczka. Angina to imię, fantastycznie pasuje do tej śmiesznej, zaskakującej dziewczynki, która czasami "gada" jakby była chora (szalona, a może chora naprawdę?). Autor wykazuje się też dużym poczuciem humoru ze sporą procentowo zawartością surrealizmu, przekrzywia świat, przekrzywia język.
"- Patrz jaki wspaniały zachód słońca. Nie lubisz zachodów słońca? Ja je ubóstwiam. Gdy na nie patrzę, mam wrażenie, że dostaję pocztę, tak są podobne do pocztówek. - Dużo dostajesz korespondencji? - W Pałacu co dzień rano miałam ich pełne skrzynie. Najbardziej lubię listy pisane do innych. Niektóre są wspaniałe."

Co ciekawe, słowa zawarte w tej książce zamieniają się czasami w ilustracje (nic nie jest stałe!), co zresztą przywodzi na myśl pewne elementy "Alicji w Krainie Czarów", która często jest wspominana w odniesieniu do "Księżniczki Anginy". Ta płynność widoczna jest na przykład tu, płynność dosłowna (słowa falami, spokojne morze i horyzont w tle):


Topor robi nawet pulowery ze słów ("pulower nie jest co prawda za ciepły, ale to dobra rozrywka"):


Niektóre fragmenty są tak ekscytujące, że nie można obejść się bez wzniesienia dłoni...

Są tu wiersze graficzne, ale również "pełnoprawne" wiersze nowoczesne:


Równie "szalone" są ilustracje zamieszczone w książce (poczynając od okładki), są one autorstwa Rolanda Topora. Dobrze współgrają z tekstem i jego atmosferą.

Polecam!


*Moim celem było tylko zaintrygować i zachęcić, nie w pełni recenzować "Księżniczkę Anginę". Topora.

1 comments:

Johanna Stirling pisze...

You blog looks beautiful and really interesting. I wish I could understand it. Perhaps I should learn Polish, but I don't think I can cope with all those consonants!
;-)
Johanna